dr Maciej M. Sokołowski

Z energią o energetyce Energetyka - gospodarka - prawo Z energią o prawie Z energią o gospodarce Bezpieczeństwo energetyczne wczoraj - dziś - jutro Efektywnie o efektywności energetycznej Polityka energetyczna - Polska - Europa - Świat Od nowa o energetyce odnawialnej
PL EN
dr Maciej M. Sokołowski zdjecie
MENU

"Bezpieczeństwo energetyczne jest jednym z tych pojęć, na których każdy wydaje się znać. Problem zaczyna się, gdy gaśnie światło"

"Idea energetyki obywatelskiej i spółdzielni energetycznych wydaje się być postulatem odpowiadającym na problemy społeczne i finansowe rozwoju energetyki lokalnej"

"Współczesna gospodarka i energetyka wymaga podejścia otwartego na dyskurs i udział różnych podmiotów, na różnych poziomach decyzyjnych"

"Monopolizacja nie służy państwu, gospodarce, obywatelom. Monopolizacja służy monopolom"

"Mój day-watchman state jest modelem środka - zajmującym miejsce pomiędzy interwencjonizmem a leseferyzmem"

"Fascynuje mnie obserwowanie jak wiele zawdzięczamy energii elektrycznej. Jak wiele zawdzięczamy Tesli, Edisonowi i wielu innym prekursorom jej wykorzystania"

"Problemem długookresowego planowania gospodarczego jest to, iż jest ono długookresowe. Opracowujący je nie myślą o jego wykonaniu - wykonawcy myślą natomiast o kolejnym planowaniu"

URE czy Komisja Regulacji Energetyki? Rozmowa ze mną w BiznesAlert.pl

Utworzono piątek, 15 wrzesień 2017

W rozmowie z portalem BiznesAlert.pl komentuję doniesienia medialne o możliwej reorganizacji Urzędu Regulacji Energetyki. Czy mój pomysł sprzed 7 lat dotyczacy powołania Komisji Regulacji Energetyki jest aktualny?

Odpowiedź można znaleźć w wywiadzie ze mną dla BiznesAlert.pl (Piotr Stępiński). Poniżej kilka fragmentów:

BiznesAlert.pl: Z doniesień medialnych wynika, że możliwa jest reorganizacja Urzędu Regulacji Energetyki i zastąpienia jego prezesa trzema komisarzami. Jak Pan ocenia takie rozwiązanie?

dr Maciej M. Sokołowski: Pisałem o takim rozwiązaniu już 7 lat temu. Wtedy byłem zwolennikiem takiej propozycji. Wzorując się na podmiotach, które już funkcjonują w Polsce, czyli np. Komisji Nadzoru Finansowego, czy na rozwiązaniach zagranicznych, np. amerykańskich, widziałem korzyści wprowadzenia instytucji kolegialnych. Szczególnie w obliczu konieczności zwiększenia pozycji regulatorów wynikającej z prawa europejskiego. Wtedy dość mocno podnoszono kwestię związaną z niezależnością prezesa URE. W celu równoważenia jej z realizacją polityki energetycznej rządu, czy też umożliwienia szerszej kontroli społecznej tej instytucji przedstawiłem pomysł, by polski regulator energii przyjął formę Komisji Regulacji Energetyki.

Patrząc na sprawę dzisiaj odpowiedzieć sobie należy na pytanie do czego zmierza wspomniana propozycja. Zakładając, że te doniesienia się potwierdzą i będą miały na celu tylko zmianę o charakterze personalnym, tj. wymianę obecnego prezesa na innego przewodniczącego-komisarza, to trudno tu mówić o usprawnienie działań organów państwowych jeśli za tą propozycją nie pójdą głębsze zmiany, np. związane z zadaniami i uprawnieniami nowej Komisji. To zwykła wymiana kadrowa. To tak jakby w środku sezonu zmienić jednego trenera na nowy, kilkuosobowy sztab trenerski. Przejmują klub, mają zamknięty budżet, tych samych zawodników. Efekt „nowej miotły” nie trwa długo, po krótkim wstrząsie stwierdzają, że w sumie taktyka poprzednika i ustalony przez niego skład był całkiem w porządku.

Jeżeli skłaniamy się ku modelowi Komisji, który w mojej ocenie jest o tyle lepszy, że pozwala na deliberację, na rozważenie kilku różnych opinii na wysokim poziomie decyzyjnym, połączonym ze wspomnianą szerszą reformą, to wówczas byłbym zwolennikiem takiego rozwiązania. Chodzi mi tu o stworzenie niezależnego podmiotu regulacyjnego o silnej pozycji. Skupiałby on w sobie różne stanowiska, wyrażane przez członków-komisarzy wybieranych przez parlament większością kwalifikowaną. Ugruntowaną tradycją systemów demokratycznych jest także to, że członkowie takich gremiów mają kadencje indywidualne i kaskadowe. Podobnie jest w dobrze funkcjonującym sądzie konstytucyjnym, gdzie poprzedni parlament powołuje kogoś i ta osoba pełni swoją funkcję na określony czas pomimo zmiany parlamentu. Nowy parlament wybiera zaś kolejną osobę.

Czy taka zmiana mogłaby zadziałać w Polsce?

To sprawa ma dwa aspekty. Po pierwsze, patrząc na obecny stan prawny zastanawiający jest fakt, iż w URE od dawna nie powołano wiceprezesa. Wiceprezes i prezes URE to pewien substrat komisji. Oczywiście do tego w grę wchodzi cały aparat urzędniczy, obsługujący prezesa czy komisję. On wpływa na sprawność urzędu niezależnie od tego czy jest to model jednoosobowy czy kolegialny.
Po drugie, w dyskusji o komisarzach poruszamy kwestię podejmowania rozstrzygnięć. Co jeśli w takiej komisji toczyłby się wyłącznie spór polityczny? Skonfliktowane osoby nie mogą się porozumieć i następuje blokada osiągnięcia wspólnego stanowiska. To w przypadku założenia mechanizmu jednomyślności, co jest jednak pewnym wyjątkiem. Jeśli jednak komisarze potrafiliby się dogadać, czy też ustalać rozstrzygnięcia w drodze głosowań, to przy pewnym założeniu model kolegialny usprawniłby pracę regulatora.

By pogodzić aspekt sprawności, czy też szybkości działania organu, z braniem pod uwagę wspomnianych już różnych stanowisk, funkcjonowanie URE można oprzeć na modelu, w którym każdy z komisarzy odpowiada za dany segment rynku, np. gazownictwo – elektroenergetyka, czy grupę interesariuszy, np. odbiorcy energii – przedsiębiorstwa energetyczne. W komisji zaś dokonuje się jedynie koordynacji i podejmowania rozstrzygnięć co do najważniejszych kierunków aktywności regulatora. W ramach wydzielonej węższej grupy spraw komisarze działają szybciej. Widzę w tym możliwość zmiany.

Przy czym powinno być to realizowane przy jednoczesnym zwiększeniu kompetencji samego organu, który za tymi działaniami stoi. Wiąże się z tym większa aktywność np. prokonsumencka lub wzmocnienie dialogu ze sektorem energetycznym. Nie na zasadzie wykonawcy działań rządowych, ale podmiotu, który ma rzeczywistą niezależność. Mówimy tu o założeniach modelowych. Jak wyglądać to będzie w praktyce dowiemy się z ewentualnego projektu ustawy zmieniającej, jeśli już do tego dojdzie. Wtedy też odczytać będzie można intencję projektodawcy.

Całość rozmowy, w której odnoszę się m.in. do napięcia w stosuknach pomiędzy URE a Ministerstwem Energii, pogodzenia nurtu niezależności i rządowej polityki energetycznej, czy też do tego czym może być Rada Regulacyjna, jest dostępna na stronach internetowych BiznesAlert.pl.